Bieszczady PL-UA

W drugiej połowie lipca mieliśmy przemierzać dzikie ostępy Beskidu Niskiego pomiędzy Łupkowem a Przełęczą Dukielską. Jednak plany zmieniliśmy. Podczas podróży do zaplanowanego miejsca startu w Łupkowie (a bylismy już w okolicach Krosna) doznaliśmy objawienia śledząc aktualne prognozy pogody. Przez kolejne dwa dni miała być bardzo dobra pogoda, wręcz wymarzona dla wędrówek widokowych. Spontanicznie zrezygnowaliśmy więc z wizyty w pięknym dzikim lesie na rzecz połonin. I nie zawiedliśmy się!

Po drodze do Ustrzyk zahaczyliśmy jeszcze o wieże widokowe na Szczerbanówce i w Roztokach Górnych, widniejących w wykazie odznak Wieże widokowe gór i pogórzy

Natomiast w kolejnych dniach w ramach naszego projektu „Karpacki Szlak Graniczny” pokonaliśmy odcinki szlaków zbliżonych do przebiegu granicy polsko-ukraińskiej.

Pierwszy fragment wędrówki rozpoczęliśmy w Wołosatem. Tutaj przywitaliśmy się ze szlakowskazem oznaczającym początek/koniec Głównego Szlaku Beskidzkiego, a następnie ruszyliśmy lekko wznoszącą się drogą w kierunku Przełęczy Bukowskiej.

Po ponad dwóch godzinach wędrówki wśród drzew dotarliśmy do górnej granicy lasu i weszliśmy w piętro połonin na zboczach Rozsypańca. Od razu nasz trud został wynagrodzony przepięknymi widokami na Tarnicę z jednej strony i Kińczyk Bukowski z drugiej. A to tylko to, co było na pierwszym planie, bo za nimi widać było niezliczone wierzchołki innych szczytów i pasm, na terenie Polski, Ukrainy i Słowacji.

Dalsza droga przez Halicz i dalej zboczami Kopy Bukowskiej oraz Krzemienia zajęła nam duuużo czasu, bo nie sposób było co chwila nie przystanąć i nie chłonąć otaczającej nas przestrzeni, podziwiać dalekich widoków, dać się smagać silnemu momentami wiatrowi, a także słuchać szumu falujących traw. Jedyne co delikatnie przeszkadzało, to coraz większe zastępy barbarzyńców (czytaj: turystów 🙂 nadciągających od strony Tarnicy. I tak jak na Rozsypańcu i Haliczu byliśmy w gronie nielicznych, tak na Przełęczy Goprowskiej ginęliśmy w tłumie, nie wspominając nawet o tym, co działo się na przełęczy pod Tarnicą i samej Tarnicy. Nic to, najwyższy szczyt polskiej części Bieszczadów zdobyty!

Kolejny odcinek KSG to trasa od Ustrzyk Górnych do trójstyku na Krzemieńcu. Przy okazji poznaliśmy też wejście na Rawki – strome i mozolne podejście wyciska siódme poty z piechura, szczególnie przy upalnej pogodzie. Widoki z Wielkiej Rawki i Małej Rawki jak zawsze przepiękne – w szczególności na Połoninę Caryńską i Tarnicę, ale też dalszy fragment szlaku granicznego, czyli Krzemieniec i Rabią Skałę. A na samym Krzemieńcu, przy obelisku u zbiegu trzech granic, towarzystwo było iście międzynarodowe: Polacy, Słowacy i Węgrzy, a także ukraińscy pogranicznicy.

W taki oto sposób południową granicę polsko-ukraińską na terenie Bieszczadów mamy „zaliczoną”. Liczymy na to, że uda się jeszcze niebawem przejść w Bieszczadach wzdłuż wschodniej granicy biegnącej potokiem San do jego źródeł w pobliżu Przełęczy Użockiej. Ale to już w ramach innego wypadu 🙂

Beskid Żywiecki – Worek Raczański

No to pierwszy, po-COVID-owy wypad za nami.

Jak już wspominaliśmy, za cel obraliśmy Beskid Żywiecki i przejście granicą ze Zwardonia, przez Wielką Raczę, Rycerzową i Krawców Wierch z zejściem w okolicach Rysianki. Sympatycznie wyglądające 60 km obliczone na ok. 90 pkt GOT. Czterodniowa, przednio zapowiadająca się wycieczka.

Dzień pierwszy rozpoczęliśmy w Warszawie i dość sprawnie (choć oczywiście musieliśmy jechać przez wieczne roboty drogowe na mitycznym odcinku autostrady A1, która to autostradą jest, ale nie do końca) dojechaliśmy do Zwardonia, gdzie u sympatycznych gospodarzy zostawiliśmy samochód i w okolicach 13:00 byliśmy gotowi do wyruszenia na czerwony szlak. I tutaj zaczęły się przysłowiowe schody 😀

Sam szlak i podejście najpierw na Kikulę, a później już na Wielką Raczę, dla doświadczonych i utrzymujących w czasie lockdownu kondycję osób pokroju Piotra nie stanowi wielkiego wyzwania. Trasa jest wymagająca i miejscami naprawdę stroma, ale zdecydowanie do pokonania w założonym czasie (planowaliśmy te 15 km zrobić w max 5-6 godzin).

Inaczej sprawa ma się niestety z tymi, którzy ostatnie 2 miesiące poświęcili na wyjadanie zapasów zrobionych na wypadek końca świata jaki znamy, czyli np. mnie 😛 W okolicach Kikuli byłem przekonany, że mam kolejny zawał, a następnego kroku nie zrobię, choćby goniły nas wszystkie demony piekieł. Sytuacji nie poprawiał fakt, że prognoza pogody sprawdziła się w 100% i praktycznie cały ten odcinek praktycznie do samego schroniska odbyliśmy w ulewnym deszczu, który nie chciał odpuścić nam nawet na chwilkę. Wszelkie osłony przeciwdeszczowe, które mieliśmy nie pomogły i na Wlk. Raczy zameldowaliśmy się kompletnie przemoczeni (włącznie z rzeczami w plecaku, oczywiście moim) ok. godz. 20:00. Na szczęście obsługa poczekała na nas i rzutem na taśmę zdążyliśmy na cieplutkie pierogi. Sił starczyło nam jeszcze na rozłożenie do suszenia przemoczonych ciuchów i złożenie się na zasłużony spoczynek.

Dzień drugi powitał nas aurą zgoła odmienną. Praktycznie bezchmurne niebo, słoneczko i lekki wiatr to warunki, które każdemu przypadną do gustu. Dzięki temu wspaniałe widoki z wieży widokowej na Wlk. Raczy wynagrodziły nam wysiłek dnia poprzedniego i nastawiły wybitnie pozytywnie na kolejne kilometry.

Na minus niestety muszę zaliczyć, że ciuchy za nic nie chciały doschnąć przez noc i plecak pakowałem prawie tak wilgotny jak był wieczorem. Przeanalizowaliśmy też prognozy pogody na kolejne dni i widząc, że niedziela oraz poniedziałek znów zapowiadają się deszczowo, dodatkowo z dużym prawdopodobieństwem wystąpienia gwałtownych zjawisk atmosferycznych (czytaj burze, grad czy opad żab powyżej skali), przekonałem Piotra do zmiany planów. Postanowiliśmy, że dojdziemy tylko do schroniska na Przegibku, gdzie Piotr odbije na Bendoszkę (pozdrawiamy kolegów zdobywających odznaki Krzyż na Górskim Szlaku), a ja zgodnie z najlepszą tradycją ludzi z nadwagą poczekam przy kraftowym piwku i będę użalał się nad sobą. A później zejdziemy do Soli, skąd już mamy 15 minut pociągiem z powrotem do Zwardonia.

Podążając już w dół zielonym szlakiem, w okolicach Rycerki spotkała nas jedna z najmilszych chyba niespodzianek w historii naszych wspólnych wędrówek. Drepcząc po asfalcie, z perspektywą kolejnych 6 km tej niecierpianej przez każdego nawierzchni w odruchu desperacji spróbowaliśmy łapać stopa. Trzecia próba okazała się skuteczna.

Niesamowicie sympatyczna dziewczyna imieniem Joanna nie dość, że nie przestraszyła się dwóch obcych chłopów, to jeszcze wzięła nas z bagażami i po chwili rozmowy postanowiła, że odwiezie nas aż do samego Zwardonia! Do dzisiaj na myśl o tym robi mi się miło i uśmiech sam pojawia mi się na ustach. Joanno – dziękujemy! Odstawieni na miejsce już bez przygód odebraliśmy auto i ruszyliśmy w drogę powrotną.

Plan na wyprawę niestety nie do końca zrealizowaliśmy, ale wrócimy w Beskidy niebawem, lepiej przygotowani, zmotywowani i głodni sukcesów. Trzymajcie za nas kciuki i powodzenia na szlaku.

#szlakiemzplecakiem #karpackiszlakgraniczny #wiezewidokowe #beskidy #beskidzywiecki

Zmiana planów…

No cóż, epidemia COVID-19 dotyka nas również w kwestiach wyprawowych…

Musimy skorygować nasze plany. Przynajmniej dwa odcinki zaplanowane na wiosnę 2020 nie dojdą do skutku. Są to przejścia przez Pieniny i Tatry. Musimy je przesunąć na inne pory roku, w nadziei że epidemia ustąpi i pozwoli dokończyć dopiero co rozpoczęty projekt.

Poniżej prezentujemy zmodyfikowany harmonogram. Oby się udało go zrealizować. Koniec projektu przesuwa się nam na wiosnę 2021.

A i tak ten plan na pewno dalej się pozmienia, bo życie tak ma 🙂

Odcinek D – Góry Leluchowskie i Beskid Sądecki – zima 2019
Leluchów – Muszyna – Pusta Wielka – Hala Łabowska – Rytro
ZREALIZOWANO

Odcinek A – Bieszczady – lato 2020
Przełęcz Bukowska – Halicz – Tarnica –Krzemieniec – Okrąglik – Rydoszowa – Przełęcz Łupkowska

Odcinek B – Beskid Niski – lato 2020
Przełęcz Łupkowska – Kanasiówka – Przełęcz Dukielska

Odcinek F – Tatry – jesień 2020
Wierch Poroniec – Tatry Wysokie – Tatry Zachodnie – Chochołów

Odcinek C – Beskid Niski i Góry Leluchowskie – jesień 2020
Przełęcz Dukielska – Baranie – Czeremcha – Jaworzyna – Lackowa – Muszynka – Leluchów

Odcinek E – Pogórze Popradzkie, Pieniny i Spisz – zima 2020
Piwniczna Zdrój – Eliaszówka – Wysoka – Trzy Korony – Niedzica – Jurgów – Wierch Poroniec

Odcinek G – Beskid Żywiecki – wiosna 2021
Wincierówka – Babia Góra – Pilsko – Rycerzowa – Wielka Racza – Zwardoń

Odcinek H – Beskid Śląski – wiosna 2021
Trójstyk – Stożek Wlk – Czantoria Mała – Ustroń